Generacja taka, że d1 było widać 3 konsy, dwie bardzo blisko miasta, obok siebie przy drodze, a druga zaraz za breakiem 3k. Dość szybko dostałem ziemię na Xyronie i Cuthbercie, jednak Cuthbert dostał do tego learning, więc priorytet był w ładowanie expa właśnie w niego. Slow z kapliczki, up kraśka bo dwa dwelle i 116 konsa 2-4, wcześniej sprawdzona że dwójka. Zrobiona bez strat i przyszła trudna decyzja - robić od razu drugą, z upem, czy poczekać i regnąć 1 many (many miałem 9). Uznałem, że zrobię, żeby nie tracić tempa, bo ustawiony już byłem na ekspansję z tymi aniołkami w 3 strony świata. No ale moral w 1 turze i gryfy skasowały mi elfa. Więc walka na 1 mass slow i 1 stone skin taka na granicy, przeżył mi jeden anioł więc 116 skończyłem z trzema. do 121 farmienie surki i ekspansja, a Cuthbert regen many i pod kolejne konsy (za 3k były w sumie trzy). Przeciwnik za to zaczął od experimentali na 3k nekro, które zająłem dużo później, i potem łatwiej chyba robił te konsy. Oboje przez cały drugi tydzień farmiliśmy bardziej swoje strony mapy, respektując się nawzajem i nie atakując drugiej strony. 126 chyba oboje mieliśmy DD po drugiej rolce. Daradax pierwszy wykonał atak, zajmująć mi treżak i mojego confluxa, zbijając fajnego Astrala z expert airem. Został w moim treżaku broniąc Coroniusem, a że Cuthberta miałem odciążonego na 2700 to łapałem confa a Loynisem zaplanowałem atak. Dofarmiłem się i FB. Lonis dał za dużą przewagę - gildia była bez resa i bez implo, więc modlitwa into mass haste i po walce. Armie rzędu 30 cyca, 17 gigantów, ja jeszcze miałem z 6 węży morskich dodatkowo i trochę więcej anioła. Mapa z mega tempem, do ostatniej sekundy timera cały drugi tydzień. TFP